zamknij

Kultura i rozrywka

Cieszyć, nie męczyć. Ekskluzywny wywiad z Bartkiem Halickim, łódzkim jazzmanem

2018-08-22, Autor: Damian Guzek

Bartłomiej Halicki to urodzony w Braniewie, a mieszkający w Łodzi muzyk jazzowy. W ekskluzywnym wywiadzie dla TuŁódź.com opowiedział o początkach Bartek Halicki Septet, o swojej płycie „Etnograf” oraz o kondycji jazzu w obecnej rzeczywistości muzycznej.

Powiedz na początek, czym zajmowałeś się przed jazzem oraz co robiłeś w jazzie przed powstaniem Bartek Halicki Septet.

Reklama

Przed jazzem uczyłem się gry na puzonie w szkole muzycznej w Elblągu. Mimo rewelacyjnych nauczycieli nie była to zbyt wielka przyjemność, ponieważ bardzo brakowało mi w tej pięknej muzyce wartości dodanej – czegoś, co mogłem dodać od siebie a czego kompozytor nie uwzględnił w zapisie. Grałem głównie barok – który zresztą bardzo lubiłem, ale czułem, że to nie to. Warto jednak pamiętać, że to właśnie muzyka klasyczna dała mi cały ’warsztat’ jednak odtwarzanie kompozycji zamkniętych w pewnych ramach nie było dla mnie. Stąd właśnie pomysł na jazz. Chciałem grać coś nowego, coś pozbawionego określonej formy.

A jak poznałeś ludzi, z którymi obecnie tworzysz Septet?

Między innymi na spotkaniach w moim mieszkaniu, które nazywamy Jazzownią (śmiech). Ponadto podczas studiów na Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów, jak również podczas jam sessions. W Łodzi tego typu aktywności mają się bardzo dobrze. Zaczynaliśmy od klubu Szafa, potem był pub Kij – w którym cykliczne spotkania czwartkowe mają miejsce nieprzerwalnie już ponad 2 lata. Mamy również wspaniały coctail bar Brush. Praktycznie cały skład jest w pewien sposób związany ze wspominaną Akademią Muzyczną. Jest to ważna instytucja, ponieważ kreuje młody, świeży jazz.

Skąd pomysł, aby nagrać album „Etnograf” ? Czyją twórczością się inspirowaliście?

Idea przyświecająca nam podczas nagrywania „Etnografa” została dobrze przedstawiona w opisie promomixu płyty, udostępnionego na YouTube. Inspiracją była muzyka mojego „mistrza” Pana Zbigniewa Namysłowskiego. Zapoznaliśmy się z nim i zobaczyliśmy, jak pracuje, poprzez festiwal w Kalatówkach, który organizuje.

We wspomnianym opisie promomixu piszecie, że na albumie chcecie, poprzez muzykę jazzową, nawiązać do polskiej muzyki ludowej, ściślej do jej prostoty brzmienia i melodyjności, a głównym hasłem jest „cieszyć nie męczyć”.

Zauważyłem w muzyce pewien trend. Artyści poszukują brzmień ciężkich, kontrowersyjnych. My chcieliśmy przedstawić jazz za pomocą prostych, melodyjnych kompozycji, nawiązujących do muzyki ludowej. To w swojej twórczości robił Zbigniew Namysłowski, chcieliśmy to zrobić również my. Wychodząc od prostoty można stworzyć coś bardzo górnolotnego. Jeżeli od początku skupimy się na czymś bardzo trudnym, trudniej potem o kreatywność. Co do hasła „cieszyć nie męczyć”, zależy nam na tym, aby nasze utwory były chwytliwe i przyjemne. Chcemy cieszyć słuchaczy prostymi melodiami i przejawami fantazji podczas solówek, a nie sprawić, że przesłuchanie płyty pełnej ekstrawagancji i eksperymentów będzie dla nich męczące. Warto pamiętać również o tym, że polska kultura jest doskonałym źródłem inspiracji i często nie trzeba czerpać inspiracji z zachodu, skoro we własnym ogródku mamy tyle dóbr.

W opisie promomixu wyrażacie również chęć odświeżenia łódzkiego środowiska jazzowego. Jak ocenisz obecną kondycję jazzu w Łodzi oraz w Polsce?

Chodzi nam o to, że od lat 50. Łódź była centrum jazzu. Wspaniali muzycy, koncerty, festiwale – wszystko się dobrze rozwijało. Obecnie nie ma w Łodzi zbyt wielu muzyków, którzy skupialiby się wyłącznie na muzyce jazzowej. Często związani są oni z popowymi czy rozrywkowymi formacjami, czego absolutnie proszę nie zrozumieć jako coś złego, gdyż sam wspieram zespoły popowe. Chodzi raczej o kwestie priorytetu. Naszą ideą jest przywrócenie „poprzedniego” stanu rzeczy.

Wspomniałeś o jazzie lat 50. Na pewno słyszałeś o stowarzyszeniu Jazz Melomani.

Oczywiście. Przy okazji chciałbym pozdrowić stowarzyszenie i zaprosić do wysłuchania płyty (śmiech).

A co sądzisz o nagrodach przyznawanych przez to stowarzyszenie, potocznie znanych jako jazzowe oscary?

Jest to bardzo fajna inicjatywa. Skupia uwagę środowiska jazzowego na Łodzi. Szkoda tylko, że oprócz Gali Jazz Melomani dzieje się mało. Wspomnieć warto o jazz platform – przy Wytwórni i koncertach przy Manufakturze (Manu Jazz). Ponadto myślę, że media aktualnie nie są przychylne temu, aby ta inicjatywa miała szerszy wydźwięk.

Czy uważasz, że jazz jest obecny w świadomości muzycznej młodszego pokolenia?

Ujmę to w ten sposób. Wszystko zaczyna się od tego, co wynosimy z rodzinnego domu. Mam na myśli zarówno wartości i pewne standardy zachowań, jak i muzykę. Obecnie tego jazzu „wynoszonego z domu” jest coraz mniej. Kiedyś, w czasach ustroju komunistycznego, jazz był zakazanym owocem. To przyciągało do tej muzyki ludzi. Obecnie jazz stał się bardziej dostępny lecz paradoksalnie zbyt trudny dla przeciętnego słuchacza. Przez to zanika muzyczna świadomość ludzi. Do tego przyczyniają się również media muzyczne. Mamy obecnie całą masę podobnie brzmiących, radiowych hitów. Brak natomiast w przekazie medialnym kompozycji jazzowych czy choćby okołojazzowych.

Ludzie wybierają proste, radiowe hity do potupania nogą, rezygnując z jazzu, ponieważ jazz trzeba w pewnym sensie rozumieć.

Niekoniecznie. Oczywiście jazz wymaga pewnego poruszenia szarych komórek. Jednakże dużo ważniejszy jest odbiór sensualny, niż czysto matematyczny, analityczny. Ważne jest postrzeganie piękna za pomocą zmysłów. Choć warto się tutaj zastanowić, jaka jest definicja piękna (śmiech). Jeżeli ktoś dokładnie zdefiniuje mi piękno, uścisnę mu rękę, dam swoją płytę i zapewnię darmowe wejścia na moje koncerty (śmiech). Ale w tym jest sedno. Jazzu nie trzeba brać na intelekt. Chodzi o odczucia sensualne, poruszenie pewnych wyższych wartości.

Słyszałeś o Kamasim Washingtonie, amerykańskim jazzmanie z młodszego pokolenia?

Tak.

Kamasi na swój album „Epic” zaprosił muzyków popularnych, niezwiązanych ze środowiskiem jazzowym – piosenkarki czy raperów.

I tak trzeba postępować. Fuzje są jak najbardziej wskazane. Weźmy chociażby Michała Urbaniaka, który często działa z raperami. Dzięki takim właśnie działaniom przybliżamy ludziom fenomen muzyki jazzowej.

Lub The Roots, którzy w swojej twórczości łączą rap i jazz.

Tak. Generalnie rap i każda muzyka, w której kluczowy jest rytm, ma z jazzem wiele wspólnego. Od rytmu wszystko się zaczęło i rytm według mnie w muzyce jest najważniejszy. To dzięki właśnie odpowiedniej warstwie rytmicznej często z pozoru mało atrakcyjne utwory stają się hitami. Jak wspomniałem, fuzje są bardzo ważne i wskazane.

Na koniec zapytam Cię o dalsze działania odnośnie „Etnografa”. Piętnastominutowy promomix daje pewne pojęcie o tym albumie. Co jeszcze ujawnicie przed premierą płyty?

Przede wszystkim zapraszamy na fanpage Bartek Halicki Septet (https://www.facebook.com/Bartek-Halicki-Septet-419460871903889/) na Facebooku, oraz do wysłuchania promomixu (https://www.youtube.com/watch?v=xDqHvlRkXL4) w serwisie YouTube i przeczytania jego opisu. Teraz planujemy prezentację sylwetek naszych muzyków, a także pewne działania medialne o charakterze marketingowym. Chcemy zebrać duże grono słuchaczy. Potem pojawi się klip, który nagraliśmy do utworu „Bałuty”. Następnie wypuścimy płytę do sprzedaży, zarówno w sieci Empik, jak i naszym sklepie internetowym. Chcemy również koncertować. Trasę otworzymy, mam nadzieję (śmiech) w moim rodzinnym Braniewie lub Łodzi. Mimo wszystko w moim rodzinnym mieście zaczęła się moja przygoda z muzyką, ale Łódź kocham mocno i szczerze.

Oceń publikację: + 1 + 21 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Twoim zdaniem niemieckie 26-letnie tramwaje NF6D sprowadzone z Bochum do Łodzi:






Oddanych głosów: 406