zamknij

Kultura i rozrywka

Kogo obchodzi sytuacja kobiet? Performans-instalacja „Sprawa kobieca w Polsce. Łódź 2018” [RECENZJA]

2018-09-14, Autor: Joanna Królikowska

Jednym z wydarzeń festiwalu Łódź Czterech Kultur był performans-instalacja Sprawa kobieca w Polsce. Łódź 2018 Anny Baumgart. Poświęcone kobietom i ich działalności spotkanie pod względem tematycznym idealnie pasowało do hasła „Kultura buntu”, przyświecającego tegorocznemu festiwalowi. Do udziału w wydarzeniu zostało zaproszonych ponad 50 kobiet: artystki, aktywistki, uczone. Wszystkie one zasiadły na scenie Teatru Nowego w Łodzi, wokół okrągłego tekturowego stołu, by razem debatować nad sytuacją kobiet w Polsce i w Łodzi.

Jednak na początku aktorki Klara BielawkaAnna Kłos miały swój performans. Odczytywały wybrane przez Annę Baumgart teksty, przypomniały losy Róży Luksemburg i Katarzyny Kobro, opowiedziały o swoich doświadczeniach aktorskich związanych z płcią… Całe to performowanie było niestety przeładowane. Natłok słów męczył i tylko ogromne skupienie pozwalało wyłowić z niego – ważne przecież – treści. Z drugiej strony, widząc na scenie 50 innych kobiet, performowaniu nieustannie towarzyszyło oczekiwanie, kiedy wreszcie zaproszeni goście zostaną dopuszczeni do głosu.

Reklama

Na ich aktywność trzeba było jednak czekać ponad półtorej godziny. Nie wszyscy z publiczności do tego momentu dotrwali. Rozmowa zebranych na scenie kobiet była bowiem drugą częścią wydarzenia.

Po performowaniu miało odbyć się głosowanie na najważniejsze dla Łodzi kobiety. Pomysł ciekawy, jednak prowadzenie tej części wydarzenia wypadło już znacznie gorzej. Każda ze zgromadzonych miała zgłosić swoje trzy kandydatury i o tej najmniej oczywistej opowiedzieć. A na koniec głosowanie. Zadanie niby proste, ale…

Zawiodło wiele czynników. Po pierwsze, brak dyscypliny. Nie było ustalonej kolejności, więc czasem goście zgłaszali się jednocześnie, innym razem zalegała niezręczna cisza. Przebieg wydarzenia zakłócały też tzw. „interwencje” – zaproszone kobiety mogły nie tylko zgłaszać kandydatury, ale także opowiadać o swoich doświadczeniach, działaniach itp. Historie te – choć wartościowe – rozpraszały i dezorganizowały przebieg głosowania. Inne z Pań prezentowały sylwetki wszystkich trzech kandydatek, choć w założeniu mogły szerzej omówić tylko jedną (zabieg ten – choć znów wartościowy pod względem poznawczym – znacznie wydłużał wydarzenie).

Po drugie, zawiódł dobór gości. Do Łodzi zostały zaproszone artystki i działaczki z całej Polski. I choć z jednej strony można by tę różnorodność uznać za walor, to w przypadku głosowania na najważniejsze dla Łodzi kobiety była ona problemem. Większość Pań z innych części Polski nie miała bowiem pojęcia o Łodzi, zgłaszały więc często kandydatury kobiet z Łodzią niezwiązanych albo w ogóle wstrzymywały się od głosu, poddając tym samym pod wątpliwość sens całego wydarzenia. Sytuację można byłoby uratować, gdyby zaproszone z innych części kraju uczestniczki po prostu się do wydarzenia przygotowały, zapoznały z historią Łodzi i znalazły swoje kandydatki reprezentujące to miasto. Niestety, nie wszystkie podjęły się tego wysiłku.

Po trzecie, zawiodły także kwestie organizacyjne np. oszacowanie czasu wydarzenia, uprzedzenie o jego długości zaproszonych gości oraz widzów… Oczywiście, należy przyjąć, że w performansach, w których dominuje improwizacja, nie da się tego czasu ustalić dokładnie. Czy nie dochodzi jednak do absurdu, gdy zaproszone uczestniczki performansu wychodzą z teatru, bo nikt ich nie uprzedził, że będą musiały uczestniczyć w wydarzeniu do późnych godzin nocnych? I jaki sens ma wtedy całe głosowanie, skoro niektóre Panie po zgłoszeniu swoich kandydatek opuszczały salę? Kandydatury to jedno, a właściwe głosowanie miało odbyć się przecież na końcu. Tylko czy miał kto głosować?

Całe przedsięwzięcie posuwało się więc powoli i ociężale. Wychodzili kolejni widzowie, wychodziły kolejne zaproszone uczestniczki. Co ciekawe, w ciągu godziny swoje kandydatury zaproponowało… tylko 10 kobiet. Czyżby więc na kolejnych 40 Pań miały przypaść następne 4h?

Nie przekonałam się o tym. Po ponad trzech godzinach, widząc bezsensowność przedsięwzięcia, ja również skapitulowałam. Zostawiłam za sobą niemal pustą widownię.

Wydarzenie zawiodło moje oczekiwania. Zła organizacja przysłoniła walory artystyczne performansu-instalacji, wypaczyła jego cel i sens. Choć na scenie padały ważne słowa o sytuacji kobiet, to – im dłużej trwało wydarzenie – tym mniej one poruszały. I choć sprawa kobieca w Polsce bardzo mnie obchodzi, tak Sprawa kobieca w Polsce nie obeszła mnie w ogóle.

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Łódź, jako miasto turystyczne, jest:






Oddanych głosów: 137