zamknij

Sport i rekreacja

PIŁKA NOŻNA: R. Mroczkowski: „Pierwsza połowa – łatwo strzelone bramki. W drugiej – to był jakiś horror”

2018-09-16, Autor: Piotr Mika

Widzew Łódź pokonał w ramach 10. kolejki II ligi Błękitnych Stargard 4:2. Chociaż po spotkaniu piłkarze mogli cieszyć się ze zwycięstwa, to na pewno nie mogli być zadowoleni ze swojej gry w drugiej części spotkania.

Łodzianie rozpoczęli strzelanie w 17. minucie, a skończyli już w 39. Później strzelali tylko goście i Widzew miał dużo szczęścia, że Błękitni zdobyli jedynie dwie bramki.

Reklama

Trener czerwono-biało-czerwonych, Radosław Mroczkowski, na konferencji prasowej nie krył oburzenia postawą swoich zawodników.

 - Pierwsza połowa - łatwo strzelone bramki i w ok. 25 minut wychodzimy na prowadzenie 4:0, ale później to był jakiś horror – zaczął swoją wypowiedź, zdartym głosem, trener Mroczkowski - To jest nie do przyjęcia i piłkarze zdają sobie z tego sprawę, taki minimalizm nam nie przystoi. W pierwszej połowie mamy fajny wynik, ale też straconą bramkę, natomiast drugą połowę po prostu przegraliśmy.

Trener zwrócił uwagę, że jego podopieczni nie potrafili utrzymać wysokiego poziomu gry z pierwszej połowy i ponownie oglądaliśmy łodzian, którzy nie są w stanie zagrać dwóch równych połów.

 - Popełnialiśmy dużo błędów, mało było gry bez piłki, byliśmy za bardzo schowani. Mając przeciwnika na kolanach trzeba wykorzystywać swoje sytuacje i go dobić. Trochę bałaganu wkradło się przez kontuzję Kazimierowicza, później także nastąpiła podobna, wymuszona zmiana – powiedział trener.

I dodał: Najbardziej jestem zły, że nie padła 5 i 6 bramka. To był klucz, aby odebrać przeciwnikowi wiarę w dobry wynik.

Mroczkowski odniósł się także do poprzedniego spotkania, w którym Widzew wygrał 3:0 z Górnikiem Łęczna. Ma on być wyznacznikiem poziomu do jakiego ma dążyć drużyna, co jednak nie udało się w tym spotkaniu. Głównym tego powodem, zdaniem trenera, są wahania formy zawodników.

 - Gramy mecz z Łęczną, gdzie nie ma się o co przyczepić, a teraz było mnóstwo błędów. Wielu zawodników musi pracować nad stabilizacją swojej gry. Nie może być tak, że najpierw jest winda w górę, a później parę pięter w dół. Meczem z Górnikiem Łęczna wyznaczyliśmy sobie pewien poziom i ten poziom trzeba utrzymać. Widzimy, że nie wszyscy potrafią to zrobić, to z kolei szansa dla tych co rywalizują o wejście do składu, a ja nie będę bał się rotować. Nikt mi tutaj w piórka nie obrośnie – zakończył trener Mroczkowski.

Po meczu rozmawialiśmy także z Konradem Gutowskim. Młody pomocnik znów zagrał cały mecz i to on rozpoczął zdobywanie bramek w dzisiejszym meczu, nie chciał jednak jednoznacznie wypowiadać się na temat gry swojej i zespołu.

 - Nie mnie oceniać mój występ, ale na pewno cieszy strzelona bramka, tak samo jak kolejne trzy strzelonego przez kolegów. Na pewno jednak nie cieszymy się z tych dwóch straconych – zaznaczył Gutowski - Będziemy mieli czas na analizę tego spotkania, ale widać, że popełnialiśmy błędy przy stałych fragmentach i to po nich straciliśmy dwie bramki. Nie możemy mieć takich chwil dekoncentracji, w każdej chwili powinniśmy być w pełni skoncentrowani - powiedział Gutowski.

I dodał: Po drugiej bramce Błękitni poczuli krew, dało im to nadzieję i dalej chcieli atakować. Myślę, że gdyby nie to, sami szybciej by odpuścili.

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Twoim zdaniem niemieckie 26-letnie tramwaje NF6D sprowadzone z Bochum do Łodzi:






Oddanych głosów: 423