zamknij

Sport i rekreacja

#TuFelieton - Z Maliną o Sporcie | A cóż to się wczoraj porobiło?!

2018-06-25, Autor: Michał Malinowski

Nawet nie wiem jak zacząć... Miałem nadzieję, że jednak mecz z Senegalem był swego rodzaju wypadkiem przy pracy. Nie był. Z Kolumbią zagraliśmy dokładnie tak samo. Nie grało nic i nikt.

Nie mam pojęcia skąd aż taka zapaść. Dlaczego stworzyliśmy sobie przez 180 minut ledwie jedną (!) sytuację do strzelenia bramki z gry?! Przygotowania nie takie? Może, ale jeśli była indywidualizacja (a była) to jak to możliwe, że wszyscy (ewentualnie) nie trafili z formą... Że w Soczi za gorąco? Ludzie o czym my mówimy... Nie wytrzymały głowy? Przecież to są ludzie zaprawieni w bojach.

Reklama

Zresztą znów nie wierzę, że mogło się zdarzyć tak, że spalili się wszyscy. Jest jedna rzecz, która przychodzi mi do głowy. Już zresztą poniekąd o tym pisałem. Wszystkie sukcesy i sukcesiki, które osiągnęliśmy przychodziły w sytuacji, kiedy nie musieliśmy gonić wyniku. Przychodzą mi do głowy dwa mecze, które zakończyły się dla nas (w miarę) dobrze, a w których przegrywaliśmy. Oba to zremisowane starcia ze Szkocją w kwalifikacjach do francuskiego Euro. To jest nasz problem. Nie umiemy kreować, nie umiemy prowadzić gry. A jak jeszcze wkradają się w naszą grę takie błędy jak na mundialu to mamy efekt jaki mamy.

Mam wrażenie, że niekiedy zapominamy o tym, że nasi zawodnicy nawet jeśli pełnią ważne role w swoich klubach to otaczani są często przez graczy wybitnych. Warto o tym pamiętać, że dobry zawodnik w wybitnej drużynie może stać się bardzo dobry, bo obok ma takich, którzy przykryją jego niedoskonałości albo uwypuklą zalety. W momencie, gdy ten sam zawodnik wchodzi na boisko i to on ma być liderem, zostaje wyłącznie na tym dobrym poziomie albo wręcz spada nieco niżej. Tak to działa...

Nie mam jednostkowo pretensji do żadnego z piłkarzy, bo zawalili wszyscy. Bez wyjątku. Pisząc więc konkretne nazwiska nie mam na celu pastwienia się nad piłkarzami czy zrzucania winy na daną osobę, ale podam kilka przykładów kompletnej niemocy. Łukasz Piszczek. Jego to wręcz mi żal, tak po ludzku. Bramka Senegalu (1:0) – przegrywa pojedynek na środku boiska. Gol Kolumbii (3:0) – odgrywa prostą piłkę w okolicach pola karnego do Jamesa, dalej jest akcja bramkowa. Obstawiam, że w jednej rundzie w Bundeslidze popełnia mniej błędów niż zaliczył w dwóch meczach mundialu! Wojtek Szczęsny. Niby nie zawinił (no może nieco w meczu z Senegalem). Ale widział ktoś na przykład takiego Navasa w meczu z Brazylią?! Albo taki Jacek „jeżdżę-na-dupie” Góralski. On miał nas niby „zbawić”?! I od razu przepraszam za słownictwo ;-) A na koniec jeszcze jeden przykład. Kamil Grosicki. I tu to właściwie nawet nie będzie o nim. Mecz z Kolumbią. Na zegarze jest 56 minuta 27 sekunda, kiedy nasz skrzydłowy stawia po raz pierwszy stopę na murawie. Poświęciłem się i obejrzałem fragment meczu od tej właśnie chwili. I wiecie co?! W 67 minucie 7 sekundzie Grosicki dotyka po raz pierwszy futbolówki!!! Nie, nie – nie doczekał się jeszcze podania. Ustawia sobie piłkę do wybicia rzutu wolnego... Później ma jeszcze chyba jakieś dotknięcia piłki w walce, rozpoczyna grę od środka po bramce na 2:0, a gdy rozpoczyna się 72. minuta spotkania Kamil pierwszy raz dotyka w sposób kontrolowany piłki, grając klepkę bodaj z Pazdanem... 14,5 MINUTY!!! Człowiek, który miał rozruszać naszą grę!!! Dla pełni obrazu dodam, że pierwszą piłkę, którą dostał do nogi i mógł z nią coś zrobić, zagrano mu w 74 minucie i 21 sekundzie!!! Amen.

Napiszę tylko jeszcze jedno na koniec. Jak dla mnie Nawałka zostaje, choć może i jest największym winowajcą w całej tej sytuacji. Nauczmy się wreszcie w naszym sporcie budować coś długofalowo. Było nie było ten gość wygrał trzy z czterech batalii, które przyszło mu stoczyć wspólnie z piłkarzami. Nie róbmy tego, co zrobiła z Antigą brać siatkarska i mam wrażenie, że z upływem czasu coraz bardziej żałowała...

Ach, i nie jest prawdą, że nie zaistnieliśmy na tym mundialu. Jesteśmy pierwszą ekipą z Europy, która pożegnała się z turniejem :-D

No dobra, a co poza tym słychać w turnieju? Może wielkiego grania nie ma, ale jest ciekawie, a mogło być jeszcze ciekawiej... Ktoś sobie wyobraża fazę pucharową bez Argentyny, Brazylii i Niemiec jednocześnie?! Musicie przyznać, że było blisko... No i w sumie szanse wciąż niby są ;-)

Ale poważnie. W grupie A wiemy wszystko. Z grupy B wyjdzie pewnie Hiszpania, ale nie odbierałbym szans na awans Iranowi – oni są w stanie pokonać przeciętną Portugalię. Swoją drogą Cristiano Ronaldo i spółka na Euro też nie błyszczeli a tytuł zdobyli :-) Dalej Francja i Dania, bo Australia nie sprosta Peru... Wrócę w tym miejscu na chwilę do Polaków. Może warto popatrzeć na Duńczyków, naszych rywali z eliminacji. Grają podobnie słabo jak my... Grupa D to chyba jednak odpadnięcie Argentyny, a Chorwacja jak dla mnie (mam świadków, mówiłem to przed MŚ i już w trakcie, ale przed meczem z Argentyną) ma wszystko, aby powalczyć o mistrzostwo świata!

Czy Serbia jest w stanie wyeliminować Brazylię? Uważam, że tak, ale czy wyeliminuje to nie wiem ;-) Niemcy uciekli spod topora, ale chyba jednak pierwszego miejsca już nie dogonią. W grupie G, wiemy wszystko – a ciekawostką jest fakt, że może nas czekać losowanie decydujące o tym, kto zajmie pierwsze miejsce... No a w naszej grupie? Chyba Kolumbia i Japonia pograją dalej...

Z czterech potencjalnych niespodzianek (odpadnięcie Portugalii, Argentyny, Brazylii lub Niemiec) zaistnieje przynajmniej jedna a może i dwie... Kto się podpisuje?

Pół mundialu za nami. Teraz zaczyna się najciekawsze :-)

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Łódź, jako miasto turystyczne, jest:






Oddanych głosów: 66